Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

3. Kadry

Wykwalifikowane kadry to najsłabszy element procesu ekologizacji. Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że takich pracowników wcale, albo prawie wcale nie ma w większości gmin. Czasem w prestiżowych przypadkach pewnym wsparciem mogą być naukowcy - ekolodzy. Znam dwa przypadki, gdzie do naukowego wsparcia ekologizacji gmin włączyli się naukowcy z Instytutu Badawczego Leśnictwa w Warszawie. Znam przypadki, gdzie ekolodzy są głównymi inicjatorami całego procesu ekologizacji2.

Obawiam się jednak, że w dobie dzisiejszej specjalizacji naukowej mogą oni w sumie niewiele pomóc. A w każdym razie koszt ich zatrudnienia jest nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do efektów3.

W większości przypadków gminy mogą liczyć tylko na własne siły. Oprócz kilku urzędników i niektórych działaczy samorządowych najliczniejszą grupą wspierającą proces ekologizacji będą nauczyciele. Potem ewentualnie leśnicy, myśliwi, wędkarze, pszczelarze, czasem pozostała nieliczna inteligencja zamieszkała na terenie gminy. Bardzo cennym wkładem mogą pomóc tutaj niektórzy lekarze i księża "zorientowanie ekologicznie". Oczywiście, w ekologizacji gminy mogą brać udział również osoby spoza jej terenu, osoby które jakieś sentymenty i interesy wiążą z daną gminą (np. zamiejscowi myśliwi).

Specjalnego rozważenia wymaga angażowanie naukowców z pobliskich uczelni. Jest ono jak najbardziej wskazane, pod warunkiem, że dany zespół badawczy dysponuje już własnymi środkami na badania naukowe, np. tzw. grantem z Komitetu Badań Naukowych. Co prawda wtedy jest on niezależny i robi to, na co sam ma ochotę, ale przy odrobinie dobrej woli z obu stron, można tak zaplanować badania, by wyniki były przydatne i jednej i drugiej stronie. Zespoły naukowe bez własnych środków stwarzają podejrzenie, że szukają "sposobu na przetrwanie" i wcale nie dają gwarancji, że ich wyniki nie będą sztuką dla sztuki.

Najliczniejsza i z pozoru najbardziej zainteresowana grupa ludności (rolnicy) z reguły pozostaje bierna, przynajmniej w początkowej fazie. Jest to nieszczęście i szczęście zarazem. Bowiem ta część społeczności wiejskiej będąc jednocześnie "przedmiotem" ekologizacji, jest zarazem jej najsurowszym krytykiem. Tu nie wolno popełniać błędów! Wszędzie tam, gdzie miejscową ludność potraktowano przedmiotowo, mając do zaoferowania wyłącznie system ograniczeń, efekty były żadne, a raczej uzyskano tylko skłócenie ludzi i niechęć do całego przedsięwzięcia. Jest to najbardziej prawidłowa, "klasowa" reakcja na zapędy "Onych". Reakcja instynktowna niejako, która pozwoliła klasie chłopskiej przeżyć nie takie rewolucje!

W gminie Gołub-Dobrzyń zaproponowano zebranie wszystkich chętnych do działania w klubie ekologicznym "przy gminie"4. Początkowo rozwiązanie to jawiło mi się jako niezbyt udane. Po pierwsze - klub taki zawsze będzie przedmiotem manipulacji w rękach urzędu gminy. Po drugie - istnieje obawa, że członkowie klubu będą nieodpłatnie wykonywać prace, które w części należą do kogo innego. Trzeba przecież pamiętać, że ekologizacja gminy nakłada na urząd sporo nowych obowiązków.

Po przemyśleniu tej sprawy dochodzę do wniosku, że kluby takie są niezbędne jako wpływowa grupa nacisku nie tylko na urzędy gminne, ale przede wszystkim na takie instytucje, które niezbyt chętnie poddają się wpływom gminy: Lasy Państwowe, duża własność rolna, Zarządy Dróg, energetyka, telekomunikacja itd. Jak spróbuję to dalej przedstawić, problemów ekologicznych, które leżą w gestii tych i innych instytucji jest sporo.

To, czy będziemy wchodzić w kontakt z tymi instytucjami zależy oczywiście od tego, jaką formułę ekologizacji przyjmiemy. Gdyby ekologizacja miała się skończyć tylko na tym co wiąże się z rolnictwem indywidualnym, wówczas pojęcie klubu ekologicznego sprowadzałoby się do jakiejś przybudówki do urzędu gminy. Pojęcie "ekologizacja gminy" jest pojęciem szerszym i obejmuje wszystkie elementy środowiska przyrodniczego. Tu sam autorytet gminy może być zbyt słaby dla przeprowadzenia "ekologicznej reformy". By jednak autorytet klubu ekologicznego coś znaczył, potrzebna jest jego całkowita niezależność i autonomia. W przypadku gminy ekologicznej, to właśnie klub powinien mieć siłę "manipulować gminą", a nie odwrotnie. Bowiem powtarzam - ekologizacja gminy jest poważnym i pracochłonnym przedsięwzięciem oraz nakłada na gminną administrację nowe i szczególne obowiązki. A tego żadna biurokracja na świecie nie lubi. Wypracowanie formuły udanej współpracy między gminną administracją a klubem ekologicznym może być decydujące dla powodzenia całej akcji ekologizacji5.

foto 4
Pozbywamy się wierzb - ogniem...
foto 5
- i piłą
Oleg Budzyński, Dylematy ekologizacji gmin wiejskich. Taktyka ekorozwoju gminy