ZB 6(186), czerwiec 2003
ISSN 12312126, [zb.eco.pl/zb]
Edukacja
 

PUBY W WARSZAWIE ŁAMIĄ PRAWO!

Puby na Polach Mokotowskich łamią ustawę o ochronie zwierząt. Przetrzymują strusie na bardzo małej powierzchni, narażając je na ogromny stres i zaczepki ze strony ludzi oraz głośną muzykę!

W pubie „Struś" przy ul. Rokitnickiej na Polach Mokotowskich w Warszawie, na niewielkim wybiegu znajdującym się na terenie lokalu, zamknięte są obecnie 2 strusie. Wybieg jest zbyt mały jak na ich potrzeby. Pomieszczenie z ptakami znajduje się tuż przy stolikach dla gości, co wywołuje ich dodatkowy stres.

Jest to bardzo niehumanitarne traktowanie zważywszy na to, że są to ptaki, które jako jedne z najszybszych biegaczy w świecie zwierząt, potrzebują dużych przestrzeni. Zamknięcie ich w klatce w celu zabawiana ludzi siedzących w pubie i pijących np. piwo ogranicza ich swobodę.

Domagamy się zaprzestania praktyk trzymania strusi w pubach. Zwracamy się także do Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej o przeprowadzenie kontroli w celu zaniechania tego niehumanitarnego procederu. Przetrzymując w ten sposób zwierzęta łamanie się ustawę o ochronie zwierząt, szczególnie art. 6 ust. 2 pkt. 10, art. 5, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności lub grzywną zgodnie z art. 35.1.

Filip Barche
wieloletni inspektor ds. zwierząt
Inicjatywa „Empatia"
tel. 0-506/216-457, barche@interia.pl
Warszawa, 7.8.2003


Inicjatywa „Empatia"
empatia@vege.pl
http://www.empatia.pl

PRAWA ZWIERZĄT A OCHRONA DZIECI

– CIEKAWOSTKA

Pierwsza legalna interwencja w sprawie maltretowanego dziecka, Mary Ellen, miała miejsce dopiero w 1875 r. w Nowym Jorku i musiała oprzeć się na prawach dotyczących ochrony zwierząt. Doszła też do skutku tylko dzięki staraniom Towarzystawa na rzecz Ochrony Zwierząt.

Filip Barche



Źródło: R Meyer, Psychopatologia, Gdańskie Wyd. Psychologiczne, Gdańsk 2003.

SŁOŃ W ZOO

Uważam, że ogrody zoologiczne gdzie są kraty, są w ogóle niepotrzebne. I poza tym nie wnoszą niczego dobrego. Czego uczą? Że zwierzę można zamknąć w klatce. W nienaturalnych warunkach, w ciasnocie, gdzie występuje nienaturalne środowisko, brak naturalnych wrogów, a co za tym idzie, brak odpowiedniej stymulacji do prawidłowego życia. To zbrodnia przeciw zwierzętom. Kraty i zoopsychoza – to ma być edukacja?

Większość społeczeństwa nie zastanawia się co czują zwierzęta w takim zoo. Myśląc, że to rozrywka, nawet nie wiedzą jak się mylą. Te zwierzęta cierpią a człowiek ma tanią zabawę ich kosztem. Powinny istnieć tylko ogrody w stylu dużych safari, gdzie człowiek jest intruzem, a zwierzę żyje na dużej przestrzeni w miarę zbliżonych do natury warunkach. Jedynie to jest w miarę do zaakceptowania.

Filip Barche


ZWIERZĘTA GOSPODARSKIE?

Uważam, iż w Polsce ogólnie za mało robi się dla zwierząt, nad którymi człowiek się znęca, zabija itp. Inspektorat TOZ – dobrze, że jest – ale jest to kropla w morzu potrzeb. Wielokrotnie sam interweniowałem w sprawach znęcania się nad zwierzętami, w tym gospodarskimi. Ratowałem krowy, świnie, konie, wiejskie psy.

Tylko pojawiają się problemy, co z tymi zwierzętami robić. Jak je potem utrzymywać. Odebrane czasowo, muszą być gdzieś przecież te zwierzęta przebywać, coś jeść itp. Są to ciężkie sprawy, pomijając już naturę ludzką, chodzi o pieniądze. Kto będzie utrzymywał te zwierzęta do rozprawy, a wyrok sadu, jeśli do niego dojdzie, może być przecież różny. Odebrałem w swoim życiu wiele takich zwierząt ale uwierzcie, rozmowy z lokalnymi władzami nie są łatwe.

Prowadziłem też swego czasu głośną sprawę zagłodzenia konia z Sadolesi. Rolnik przez wiele dni głodził i bił zwierzę. Mimo usilnych starań i pomocy weterynaryjnej zwierzę padło, nie miało już siły stać na własnych nogach. Właściciela sąd ukarał grzywną ok. 1000 zł i roku w zawieszeniu. Tak to wygląda, nasze prawo. Jest bardzo łagodne dla ludzi znęcających się nad zwierzętami, a w szczególności gospodarskimi, gdyż wiele osób uważa, że i tak zostaną one przeznaczone na rzeź.

Filip Barche


BARBARZYŃSTWO W POLSKIM ZWIĄZKU WĘDKARSKIM!

Jako przynęty wędkarskiej można używać żywych ryb. W Niemczech ten proceder został zakazany i uznany za okrutny!!! Ministerstwo Rolnictwa cofnęło zakaz łowienia ryb metodą „na żywca".

Od 19.2. ryby żywe mogą być używane jako przynęty. Na zmianę tę wpłynęły apele Polskiego Związku Wędkarskiego.

Proceder ten jest okrutny i niehumanitarny.

W wywiadzie dla Gazety Wyborczej z 24.12.2002 prof. Andrzej Elżański z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Wrocławskiego powiedział m.in.:

Ryby czują ból i strach. Dowiedli tego m.in. ichtiolodzy przed sądem najwyższym w Niemczech, kiedy rozpatrywano sprawę łowienia na żywca (...).

W efekcie zakazano takiego sposobu łowienia (...)

W ustawie o ochronie zwierząt w Art. 6. Ustępie 2 czytamy: Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: […] 3) umyślne używanie do pracy lub w celach sportowych albo rozrywkowych zwierząt chorych, w tym rannych lub kulawych, albo zmuszanie ich do czynności mogących spowodować ból (...)

Czy polscy wędkarze nie mają w sobie już choćby odrobiny litości?

Często łowieniu ryb przyglądają się dzieci. Pokazując w jak niehumanitarny sposób postępuje się z żywymi rybami uczy się je znieczulicy i pozbawia humanitarnych postaw.

Ministerstwo Rolnictwa powinno na nowo wprowadzić całkowity zakaz łowienia ryb „na żywca".

Warszawa, 26.2.2003
Filip Barche


OCHRONA ZWIERZĄT

W Dzienniku Ustaw nr 106 pod pozycją www.abc.com.pl/serwis/du/2003/1002.htm zamieszczone zostało Obwieszczenie Marszałka Sejmu z 21.5.2003 ws. ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o ochronie zwierząt. Załącznikiem jest jednolity tekst ustawy. Jest to publikacja, która bez wątpienia przyda się wszystkim zatroskanym o ochronę zwierząt. Wydawcą Dziennika Ustaw jest Prezes Rady Ministrów.

Piotr Szkudlarek
www.szkudlarek.hg.pl


ZWIERZĘTA W SCHRONISKACH

A KATOLICY

Niestety, nasz kraj ma to do siebie, że jest strasznie dużo zwierząt. Psy i koty rozmnażają się na potęgę. Steryliżacja, kastracja, środki antykoncepcyjne dla kotów to jedyne rozwiązanie mechaniczne. Ale to nie wszystko. Właśnie w okresie letnim i zimowym, przy okazji wyjazdów, niektórzy nie wiedząc co zrobić np. z psem wyrzucają go z jadącego samochodu, przywiązują do drzewa w lesie lub wyrzucają z domu.

Biedny pies umiera potem w męczarniach, konając z głodu i pragnienia. Podobno żyjemy w katolickim kraju, gdzie tyle ludzi chodzi do kościoła. Ale cóż z tego, hipokryzja jest totalna. Miłość, szacunek to tak naprawdę puste sowa. Ile zwierząt trafia do schronisk z takich katolickich domów – setki. Ile ich jest głodzonych, maltretowanych, bitych, mieszkających cale życie na łańcuchu niejednokrotnie wrośniętym w szyję. Widziałem setki takich przypadków.

Poznałem kiedyś panią, która liczyła ile wyrzuca się psów z aut przy trasie wylotowej z Torunia przy ul. Grudziadzkiej. W lipcu naliczyła ponad 23 psy. Te które mogła ratowała, ale przecież nie miała możliwości pomóc wszystkim.

Niejednokrotnie byłem na interwencji, gdzie zwierzę było strasznie. głodzone czy maltretowane, a właściciele zasłaniali się religią. Mówił, że są dobrzy itd. Na ścianach nieraz wisiały „święte" obrazki, co nie przeszkadzało im głodzić psa, trzymać go cale życie na łańcuchu, który wrastał w szyję albo i nawet zabić zwierzę z zimna krwią. Katolicy!!! Nieraz to chce się spytać: gdzie jest Bóg i dlaczego na to pozwala. Jak traktuje zwierzęta nowy Katechizm Kościoła Katolickiego?

W Katechizmie w wersie 2446 można przeczytać następujące słowa: równie niegodziwe jest wydawanie na nie pieniędzy, które mogłyby w pierwszej kolejności ulżyć ludzkiej biedzie (w domyśle „na zwierzęta"). Taka to dola biednych stworzeń, których los pewnie nieraz gorszy już być nie może. A katolicy to większość w naszym kraju. Ładny to mamy raj, nie ma co…

Filip Barche


KOŚCIÓŁ A ZWIERZĘTA

Bardzo boleje nad postawą Kościoła w stosunku do zwierząt. Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego wyraźne traktuje zwierzęta jako istoty wyłącznie służące rozrywce i zaspokajaniu potrzeb człowieka. Mało tego, uważa iż wydawanie na nie pieniędzy jest grzechem. Wynika to zapewne z faktu, iż uznaje się w tym przypadku, że człowiek stoi ponad wszystkimi innymi istotami. Bardzo to wygodne rozumowanie i w tak łatwy sposób można wszystko usprawiedliwić. Dziwi mnie, że księża nie uczą szacunku do zwierząt i nie mówią tego podczas kazań w kościele. Jak wiele by to mogło zmienić. Choćby kilka razy w roku, a nie raz – z okazji św. Franciszka z Asyżu, powinno się coś wiernym przekazać.

W końcu tak ogromna ilość maltretowanych, głodzonych i zabijanych zwierząt to wynik ludzkiej działalności. Większość osób w naszym kraju, deklaruje, iż są katolikami – więc może Kościół mógłby bardziej przychylniej spojrzeć i na niedolę zwierząt. Nie mówię tu o jakiś rewolucyjnych zmianach ale choćby wspomnieć nieraz o tym aby nie trzymać na wsi psów na łańcuchu, aby poić i dawać strawę zwierzętom gospodarskim. Mówić o szacunku do zwierząt, o dobrym ich traktowaniu.

Wydaje mi się jednak, że te moje życzenia są nazbyt pobożne. Bo co tu dużo mówić, skoro księża niejednokrotnie uczestniczą w polowaniach i święcą dary zdobyte przez myśliwych. Jakie to romantyczne – wetknąć gałązkę drzewa iglastego w pyszczek konającego przed chwilą w bólu zwierzęcia, np. sarny, układać pokotem ociekające krwią zwierzęta na leśnej polanie. Pięknie to wszystko wygląda. I do tego ksiądz kropiący wodą święconą dary lasu (zabite zwierzęta). Piękna i romantyczna tradycja, nie ma co.

Podobno jest takie przykazanie: nie zabijaj – ale wiadomo, Kościół łatwo znalazł wytłumaczenie, iż tyczy się ono tylko ludzi. Bo w końcu tak wygodniej...

Filip Barche


ZŁY PIES?

Projekt nowego rozporządzenia MSWiA dotyczącego ras uznanych za groźne tak naprawdę nie polepszy bezpieczeństwa ludzi i sytuacji psów w Polsce !!!

Założenia nowego projektu, m.in. badania psychologiczne przyszłego właściciela psa, ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej itd. są na pewno właściwe, ale nie zmieni to znacząco niczego w tej sprawie.

Groźne nie są psy same w sobie, niezależnie od tego czy pochodzą z listy ras uznanych za niebezpieczne czy są zwykłymi kundelkami. Za zachowanie psa ponosi odpowiedzialność jego właściciel. Trzeba zwrócić baczną uwagę na sposób rozmnażania zwierząt, czy nie pochodzą one np. z hodowli kenelowej*). Bardzo ważne jest, aby szczeniak od małego przyzwyczajał się do obecności człowieka. Często kenele są fabrykami zwierząt, które nie dbają o ich prawidłowy rozwój psychiczny, tylko o czysty zysk właściciela. Następna sprawa to trzymanie zwierząt na łańcuchach, nie tylko, jak się okazuje na wsi.

Takie zniewolenie zwierzęcia powoduje u niego również nieodwracalne zmiany. A jak wiadomo w Polsce problem ten jest szczególnie zauważalny. Brakuje w naszym kraju prawdziwej i masowej edukacji humanitarnej. Ustawa o ochronie zwierząt mówi, iż szkoły powinny prowadzić lekcje w tym zakresie, ale jest to często czysta teoria.

Trzymanie psów w klatkach, złe traktowanie, bicie, jest powodem frustracji i nieobliczalnego nieraz zachowania zwierząt. Należy na początku zacząć karać prawdziwymi karami osoby, które często w skandalicznych warunkach trzymają zwierzęta, bo to one są potencjalnym źródłem zagrożeń. Pamiętajmy, iż przemyślana decyzja o kupnie psa, odpowiednie warunki oraz nasze psychiczne predyspozycje w ogromny sposób przyczyniają się do tego jak zwierzę będzie się zachowywało, a spraw związanych z pogryzieniami będzie mniej.

Warszawa, 6.3.2003
Filip Barche



*) Hodowla kenelowa polega na chowaniu szczeniąt w kenelach – często w piwnicach willi czy osobnych budynkach. Suki traktowane są tam jak materiał rozpłodowy. Mało kiedy przychodzi człowiek aby się nimi zająć, tylko zabiera młode jak już są odpowiednie do sprzedaży – szczeniaki nie mają kontaktu z człowiekiem w domu. Jest to niehumanitarny sposób hodowli ale niestety praktykowany.


 
Wydawnictwo "Zielone Brygady" [zb.eco.pl]
Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych [fwie.eco.pl]