MOTYLE I CHWASTY
 |
Coraz mniej wokół nas motyli. Nowoczesne
rolnictwo zagraża istnieniu tych pięknych owadów. Giną
nie tylko od bezpośrednio na nie działających środków
owadobójczych rozpylanych na polach i w lasach. W
alarmującym tempie znikają z naszego krajobrazu tereny,
które były ostojami motyli: kwietne łąki w dolinach rzek,
zarośla i miedze przecinające pola, wielogatunkowe lasy
z bogatym podszytem i runem.
|
Czy jest nadzieja na zachowanie motyli? Zapewne nie da
się odwrócić dokonanej już modernizacji rolnictwa.
Istnieje jednak możliwość odtworzenia niezbędnego dla
motyli środowiska, choćby na całkiem niewielkich terenach.
Taką szansę stwarzają parki i prywatne ogrody, fragmenty
nieużytków - nawet na terenie miast, z pozoru nie
sprzyjających biologicznej różnorodności. Większość
gatunków motyli znajduje idealne warunki w zacisznych,
ciepłych, nasłonecznionych miejscach, zdolnych zapewnić
pokarm larwom oraz postaciom dorosłym. Czasami wystarczy
dokonać niewielkich zmian w otoczeniu, nieco złagodzić
obecną intensywność użytkowania, aby zachęcić motyle
do zadomowienia się w zurbanizowanym krajobrazie.
W parkach pozostawienie fragmentów nie skoszonego
trawnika gdzieś na uboczu zapewni azyl całej plejadzie
motyli. W pobliskim parku w Łodzi obserwowałam miejsce
ukryte za pagórkiem, zaniedbane, zarośnięte ostami i
pokrzywami, gdzie fruwały setki motyli - istny raj na
kilkudziesięciu metrach kwadratowych! Dla poszukujących
nektaru owadów można wysiać na klombach czy w ogrodach
nagietki i cynie, zasadzić adorowany przez motyle krzew
zwany omżynem (Buddleia), pogodzić się z obecnością
miododajnego mniszka na trawniku i kępy pokrzyw pod
płotem. Mniej hojnie używać chemicznych środków
owadobójczych, pozostawić jesienią nie uprzątnięte
stosy liści czy gałęzi jako schronienie dla zimujących
zwierząt. Ogród urządzony z myślą o motylach przywabi
wiele innych interesujących stworzeń, osiedlą się ptaki,
przywędrują żaby, jaszczurki, jeże. Taki tętniący życiem
ekologiczny ogród to przyjemna alternatywa dla idealnie
wypielęgnowanych ogrodów, które wymagają pieczołowitej
opieki, mnóstwa wody do podlewania oraz intensywnego
stosowania pestycydów. Im ogród bardziej atrakcyjny
dla ptaków i innych pożytecznych istot, tym mniej są
potrzebne środki ochrony roślin.
Zieleń osiedlowa również mogłaby wnieść wkład w dzieło
ochrony motyli. Niestety w miastach istnieje tendencja
do porządkowania każdego niezabudowanego skrawka ziemi.
W imię źle rozumianego porządku niszczy się roślinność
wyrosłą spontanicznie, idealnie przystosowaną do lokalnych
warunków, aby wielkim nakładem pracy i pieniędzy mógł
powstać i trwać nudny trawnik. To zadziwiające, jak
bardzo przeszkadzają mieszczuchom bujne a nie wymagające
pielęgnacji zbiorowiska szerokolistnych łopianów,
srebrzystych bylic, ostów, pokrzyw, cykorii o błękitnych
kwiatach, złocistych nawłoci i wielu innych ziół, uważanych
niesłusznie za chwasty. Ziołorośla produkują więcej tlenu niż
trawnik, zatrzymują więcej kurzu i spalin, wydzielają olejki
eteryczne o leczniczym działaniu, cieszą nasze zmysły barwą i
zapachem kwiatów, dają pokarm oraz schronienie ptakom i owadom -
w tym również motylom. Dorosłe motyle spijają nektar z wielu
różnych kwiatów, lecz nie zadomowią się tam, gdzie brakuje
specyficznych roślin, na których mogłyby złożyć jaja. Larwy
motyli zwane gąsienicami żerują zwykle na liściach jednego
lub kilku gatunków - i często tymi żywicielskimi roślinami
są właśnie pospolite "chwasty".
Parząca pokrzywa to ulubione pożywienie gąsienic wielu motyli.
Szczególnie upodobały ją sobie rusałki. Rusałka pawik
(Inachis io) i rusałka pokrzywnik (Aglais urticae) należą
do naszych najpospolitszych motyli. Nietrudno je spotkać
nawet w centrum miasta. Gąsienice obu tych gatunków żerują
gromadnie na liściach pokrzywy, często doszczętnie je
wyjadając. W przeciwieństwie do nich larwy pięknej rusałki
admirała (Vanessa atalanta) są samotnikami i żerują
pojedynczo. Dorosłe postacie admirała często można
spotkać w sadach na gnijących śliwkach, gruszkach czy
jabłkach, skąd długą ssawką pobiera sok. Rusałka
admirał to motyl wędrowny, odlatujący jesienią na
południe jak ptaki. Rusałka ceik (Polygonia calbum)
przypomina postrzępionego pokrzywnika, a jej gąsienice
o dziwacznych kształtach również żywią się pokrzywą.
Larwy rusałki kratkowca (Araschnia levana) najbardziej
lubią te pokrzywy, które rosną w cieniu pod krzewami.
Rusałka osetnik (Vanessa cardui) żeruje na pokrzywie,
ale też na ostach, łopianie lub podbiale.
Zarówno na pospolitej dzikiej marchwi, jak na jej
ogrodowej krewniaczce można natknąć się na zabawne
gąsienice chronionego pazia królowej (Papilio machaon).
Żerują pojedynczo i nie wyrządzą wielkiej szkody
naszym warzywom, zostawmy je więc w spokoju.
Paziowate to bardzo piękne owady, cieszą się opinią
"najszlachetniejszych" wśród motyli. Niegdyś paź królowej
był gatunkiem często spotykanym - nowoczesne rolnictwo
sprawiło, że w wielu miejscach wyginął.
Czosnaczek pospolity to roślina o czosnkowym zapachu,
rosnąca pod płotami, w parkach i w zaroślach. Na czosnaczku
żerują gąsienice co najmniej trzech pospolitych motyli:
zorzynka rzeżuchowca (Anthocharis cardamines), bielinka
rzepnika (Pieris rapae) i bielinka bytomkowca (Pieris napi).
Lucerna i komonica stanowią pokarm dla larw złocistego
szlaczkonia siarecznika (Colias hyale). Modraszek argus
(Plebejus argus) żeruje na koniczynie, komonicy i wilżynie,
żyjąc w symbiozie z mrówkami. Gąsienice czerwończyka
dukacika (Lycaena virgaurea) i czerwończyka żaczka
(Lycaena phlaeas) preferują szczaw zwyczajny i polny.
Chwastami żywią się larwy niektórych zawisaków. Te piękne
motyle pozostają często nie zauważone, gdyż latają o zmroku
i nocą. Jak kolibry zawisają przy kwiatach, zanurzają w rurce
kwiatowej długą ssawkę i piją nektar. Gąsienice zawisaka
powojowca (Agrius convolvuli) - jak wskazuje nazwa - żerują
na powojach, a zmrocznika wilczomleczka (Hyles euphorbiae) -
na wilczomleczach.
Czynna ochrona motyli polega na stworzeniu im dogodnych
warunków egzystencji. Nie trzeba nawet wysiewać odpowiednich
roślin, aby zapewnić pokarm dla larw tych i innych owadów. W
wielu przypadkach gatunki żywicielskie to pospolite krajowe
chwasty. Wystarczy, że tu i ówdzie pozwolimy im rosnąć
spokojnie w miejscach, gdzie się same wysiały. Uświadomienie
społeczeństwu, że zachwaszczony teren to niekoniecznie
skutek zaniedbań, lecz przejaw bogactwa i mądrości
przyrody, to trudne zadanie dla miłośników motyli.
Małgorzata Godlewska
|