Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

CYRKI PRZED CYRKIEM

We wtorek, 21 sierpnia, w Tychach odbyła się mini-pikieta (zaledwie trzy osoby) przed cyrkiem „Zalewski”. „Odbyła się” to może nie do końca trafne określenie, bo trwała ok. 5 min.

Troje aktywistów kolektywu Luna zaczęło rozdawać przed cyrkiem ulotki i przekonywać ludzi co do nieetyczności tresury, a także do tego, iż obserwowane przez dzieci zmuszanie dzikich zwierząt do nienaturalnych dla nich zachowań wykształca tendencje do znieczulicy. W chwilę po rozpoczęciu akcji, do aktywistów podeszli szybkim krokiem ochroniarze, jeden z pikietujących zdążył schować się w tłumie, pozostałą dwójkę pracownicy cyrku poturbowali i odebrali ulotki.
Całe zajście odbyło się przy zmierzających do cyrku ludziach i ich dzieciach, jak to zwykle w takich przypadkach bywa nikt nie zareagował. Niemniej cyrkowcy jednego nie przewidzieli: większość rozdawanych przez nas ulotek dotyczyła nie tyle problemu tresury, co wspomnianej już kwestii znieczulicy. W tej sytuacji wykręcanie ręki niskiej dziewczynie, czy wycieranie chudym studentem trawnika, okazało się doskonałą ilustracją rozdawanych przez nich materiałów. A to zaowocowało tym, że kilkoro ludzi darowało sobie odwiedziny przybytku zwanego „Zalewskim”. Szczególnie piękna była reakcja około sześcioletniej dziewczynki, która wraz z mruczącą pod nosem niezadowolonym głosem babcią, oddaliła się od namiotu głośno mówiąc „cyrk jest do kitu!”.
Bezpośrednio po zajściu ochroniarze mieli na tyle czelności, że zaczęli wyzywać poturbowanych od łobuzów i chuliganów. Ci z kolej wezwali policję. Po jej przybyciu wyszedł do nich przedstawiciel dyrekcji cyrku i zaczął przekonywać, że gdyby na ulotkach się podpisali (najlepiej z adresem), a dyrekcję uprzedzili, to nic by się nie działo. Z kolej policję przekonywał, że zajście nastąpiło „ze strachu”, bo „tacy jak oni w nocy namioty podpalają”, „tygrysy wypuszczają na miasto”, a „w Szczecinie pracownikowi wbili nóż w brzuch”. Do określeń takich, jak masoneria i cykliści nie dotarł, ale do tego w zasadzie się to sprowadzało.
Aktywiści Luny oprócz pobicia i kradzieży (niby tylko ulotki, ale sporo ich było), zgłosili również złamanie przepisów rozporządzenia ws. szczegółowych zasad i warunków transportu zwierząt, a konkretnie zbyt krótkiego czasu wypoczynku zwierząt pomiędzy transportem a występami.
Uczestnicy rozbitego protestu zapowiedzieli złożenie sprawy do prokuratury, zarówno jeśli chodzi o incydent (w tym przepisy dotyczące wolności rozpowszechniania informacji i głoszenia poglądów) i kwestię transportu, jak i o ogólne przepisy ustawy o ochronie zwierząt.
Warto przy okazji zaznaczyć, iż „Zalewskiemu” tego typu przypadki zdarzają się statystycznie często (czyżby „gwóźdź programu”?), podobna sytuacja, tyle, że w Elblągu, była opisywana w ZB 150.

Narciarz
nieformalne stowarzyszenie Luna
n13@indyw.most.org.pl, www.wataha.cad.pl, www.cyrk.prv.pl
Narciarz